Oszczędzać na jedzeniu? To raczej nikomu nie kojarzy się dobrze. Czy to oznacza, że mamy jeść potrawy niesmaczne, nudne i niezdrowe? Niekoniecznie! W marcu postanowiłam podjąć wyzwanie i zapanować nad swoimi wydatkami na artykuły spożywcze. Czy mi się uda? Przyznałam się o swoim postanowieniu przed Wami, więc musi!
Co mnie do tego skłoniło?
- dramatyczna historia z kurczakiem w Auchan w roli głównej - ostatnio może nie tyle dałam się nabrać, co przez zwykłą nieuwagę i naiwność włożyłam do koszyka 580g piersi z kurczaka za 12.99 w Auchan. Oczywiście byłam przekonana, że to cena za kilogram i kiedy doznałam szoku płacąc, nie miałam odwagi cofnąć transakcji. Może dla wielu to raptem 5 zł, ale studentkę pod koniec miesiąca to boli... bardzo.
- zbliżające się wydatki - przydałoby się parę nowych rzeczy w szafie. Płaszcz na wiosnę, marynarka i wygodne buty do tańca to elementy przemyślane i potrzebne mojej garderobie w myśl slow fashion. Niestety (albo stety) mam deadline - wesele w kwietniu do którego chciałabym te elementy mieć w swojej szafie, więc trzeba działać!
![]() |
| Kurczak 'z czymkolwiek' albo spaghetti to dania, które robię często, bo są szybkie i sycące. Czas spróbować też czegoś innego. |
Założenia wyzwania:
- żadnych posiłków na mieście - w tym również kupionych spontanicznie kanapek/owoców/przekąsek i napoi z automatów. W marcu każdy tydzień ma być dokładnie zaplanowany, zakupy wykonane tylko według konkretnej listy, posiłki przemyślane i zabrane na uczelnie w odpowiednich ilościach w zależności od planu zajęć na dany dzień.
- ograniczenie posiłków mięsnych do 2-3 na tydzień - jako studentka pierwszego roku jeszcze pilnie wracająca na każdy weekend do rodzinnego domu zakładam, że tam będą na mnie czekały obiady z kawałkiem mięsa (zwykle tak jest) i wtedy w ciągu 5 pozostałych dni tygodnia mięso jako główny element może pojawi się raz na moim talerzu.
- ograniczenie wydatków na jedzenie do 40 zł na tydzień - WYDATKÓW, a nie kosztów tego, co jem. Mam na myśli to, że jeśli robię danie ze szklanką mąki a w szafce nie mam nic i muszę kupić cały kilogram to do wydatków liczę koszt paczki a nie tylko część, którą zjadłam. Interesują mnie konkretne pieniądze, które zostaną w moim portfelu, a nie tylko satysfakcja z tego, że zjadłam tanio. Dlatego budżet dotyczy wszystkiego, co kupię a nie tylko kosztów potraw, choć to też jest istotne.
- nauczę się gotować zupy! Żadna tajemnica, że zupa to oszczędność nie tylko pieniędzy, ale i czasu, bo spokojnie można ugotować ją na kilka dni. Ja do tej pory unikałam tematu jak ognia i to chyba dlatego, ze bałam się nudy jedzenia tego samego obiadu. Spróbuję jednak gotować na dwa dni a może i dłużej!
![]() |
| Makaron z serkiem wiejskim, czyli obiad za ZŁOTÓWKĘ. |
Jaki jest plan? Bardzo prosty. Śniadania pozostawiam takie jak do tej pory: szybka i rozgrzewająca owsianka tyle tylko, że dodatki do niej będę starała się ograniczyć do rodzynek (jest coś tańszego czym mogę wzbogacić jej smak oprócz cukru?). Raz w tygodniu jogurt zamiast mleka, bo jem 'na mieście' pomiędzy porannym wf-em a zajęciami. Drugie śniadania i podwieczorki to nasze polskie jabłka, ewentualnie marchewki. Kolacje to zwykle kanapka, może jajecznica, omlet czy naleśniki. I wreszcie obiady, na które mam już parę wypróbowanych przepisów, ale zdecydowaną większość ugotuję po raz pierwszy. Będzie to więc też miesiąc nowych smaków - nuda w kuchni mi nie grozi. Problem mam tylko z wodą, bo 1,5l mojej ulubionej Cisowianki codziennie to około 8 zł na tydzień. Po przeczytaniu tego artykułu mam ogromny dylemat. Cięcie tu kosztów dałoby spore oszczędności, ale zarazem nie wiem czy ufam wodzie z kranu aż tak by pić ją nieprzegotowaną. Może dzbanek z filtrem jakoś pomógłby mi się przekonać?
![]() |
| Bezowa z krówką z Grand Coffee. Takich wyjść na kawę prawdopodobnie będzie mi w marcu brakowało. |
Najbardziej boję się braku czasu (a może raczej lenistwa). Sporo z przepisów, które wstępnie wybrałam wymaga odrobiny cierpliwości (bo np. trzeba obrać i ugotować parę ziemniaków). Jestem przyzwyczajona do szybkiego gotowania spaghetti bolognese ledwo wleciawszy do mieszkania po zajęciach i ciężko u mnie z gdy wracam głodna do domu.
Zakładam, że sporo wydam na przyprawy, przynajmniej na początku, bo wyjeżdżając ostatnio z mieszkania zostawiłam pustki, które teraz będę musiała uzupełnić, co niestety może przynajmniej na początku trochę zepsuć mój budżet. Dodatkowym wyzwaniem będzie też oparcie się promocjom i jedzeniu, na które będzie mi się wydawało, że mam ochotę. No i na pewno ewentualne zachęcanie znajomych do wyjścia na posiłek na miasto.
Zaczynam 7 marca, bo teraz jeszcze cieszę się przerwą semestralną, a łącznie w marcu mam do przygotowania około 14 obiadów. Jakie przepisy wykorzystam? Żeby nie przedłużać lista już w następnym poście, liczę też na jakieś inspiracje od Was! Każdy przepis na obiad przynajmniej za mniej niż 5 zł porcja - poszukiwany :) Dajcie też koniecznie znać, co myślicie o takim wyzwaniu. Podejmujecie się ze mną?
A jeśli chcecie wiedzieć jakie obiady jem za 2-3 zł porcja, obserwujcie mnie na instagramie. Tam będę zamieszczać relację z mojego talerza na bieżąco. Szukajcie: selveco.blog
Do następnego przeczytania!
A jeśli chcecie wiedzieć jakie obiady jem za 2-3 zł porcja, obserwujcie mnie na instagramie. Tam będę zamieszczać relację z mojego talerza na bieżąco. Szukajcie: selveco.blog
Do następnego przeczytania!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz